Wszystkie miejsca
Pełny katalog zatwierdzonych miejsc. Sortuj według ocen, świeżości lub dyskusji i zawężaj według kategorii.
282 miejsca
Jezioro Brosno i jego smok
Niewielkie, ale niezwykle głębokie jezioro w obwodzie twerskim — ponad czterdzieści metrów, co jest tu anomalią. Podanie zapisane w kronikach mówi, że smok z jeziora połknął oddział wojska Batu-chana w drodze na Nowogród, po czym chan zawrócił. Rybacy opisują wynurzającą się „głowę” i pluski wzbijające falę na spokojnej wodzie. Nauka proponuje coś prostszego: jezioro zawiera siarkowodór, a wyrzuty gazu z dna okresowo wybrzuszają powierzchnię.
Jezioro Sejdozero i Kujwa
Święte jezioro Lapończyków w masywie Łowozierskim, na którego pionowej ścianie odcina się ciemna ludzka postać wysokości niemal siedemdziesięciu metrów — Kujwa. Lapończycy uważali ją za cień olbrzyma zabitego za napaść na ich ziemię i unikali łowienia w zasięgu wzroku od skały. Geolodzy mówią o nalotach porostów i mokrym kamieniu w szczelinach. Wyprawa Barczenki przybyła tu w 1922 roku w poszukiwaniu śladów Hyperborei i wedle plotki coś znalazła; materiały utajniono, a jego samego rozstrzelano w 1938 roku.
Nan Madol
Miasto z dziewięćdziesięciu dwóch sztucznych wysepek zbudowane u brzegów Pohnpei w Mikronezji z bazaltowych kolumn ważących do pięćdziesięciu ton, układanych jak bale i bez zaprawy. Jak je przemieszczono, nie wiadomo; miejscowa tradycja mówi, że czarownicy sprawili, iż kamienie latały. Miasto porzucono około 1628 roku. Mieszkańcy Pohnpei uważają to miejsce za niebezpieczne i mówią, że się tam nie śpi — wódz, który spróbował, wedle opowieści rano już nie żył.
Wadi Rum
Piaskowcowa pustynia na południu Jordanii, którą Beduini nazywają Doliną Księżyca. Jej skały noszą dwadzieścia pięć tysięcy petroglifów i dwadzieścia tysięcy inskrypcji, najstarsze sprzed dwunastu tysięcy lat. Tradycja beduińska wypełnia wąwozy dżinnami, a miejsce jej wtóruje: różnica temperatur między słońcem a cieniem sięga dwudziestu stopni, a w wąskich kanionach własne kroki wracają z opóźnieniem.
Góra Nemrut
Szczyt na południowym wschodzie Turcji, na którym Antioch I z Kommageny kazał zbudować sobie w I wieku p.n.e. grobowiec i ustawił dziewięciometrowe posągi bogów oraz własne. Trzęsienia ziemi zrzuciły głowy z tułowi i leżą teraz osobno na tarasach, zwrócone w różne strony. Samego grobowca nigdy nie znaleziono: kopca z luźnego żwiru nie da się przekopać bez osunięcia.
Zatoka Ha Long
Tysiąc pięćset wapiennych wysp w Zatoce Tonkińskiej. Nazwa znaczy zstępujący smok: wedle podania bogowie zesłali smoki, by broniły Wietnamczyków przed najeźdźcami, a te wypluły perły i nefryt, które stały się wyspami. Osobnym wątkiem są marynarskie relacje o morskim stworze, którego francuscy oficerowie kolonialni zgłaszali w zatoce w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku.
Jezioro Toba
Największe jezioro wulkaniczne świata, w kalderze superwulkanu, którego erupcję sprzed około siedemdziesięciu czterech tysięcy lat zalicza się do największych katastrof w dziejach planety — wedle spornej hipotezy niemal wykończyła ludzkość. Batakowie wypełniają jezioro duchami i przechowują podanie o człowieku, który poślubił rybę zamienioną w kobietę; złamanie danej jej obietnicy sprowadziło potop, z którego powstało jezioro.
Bukit Timah i małpolud
Najwyższy punkt Singapuru i skrawek pierwotnego lasu deszczowego w środku miasta. Od 1805 roku opisuje się tu stwora znanego jako małpolud z Bukit Timah: o szarej sierści, wysokiego na około półtora metra, poruszającego się na dwóch nogach. Zgłoszenia przychodziły falami — zwłaszcza w czasie japońskiej okupacji, gdy ludzie ukrywali się w lesie, i ponownie w 2007 roku, co wywołało poruszenie w singapurskiej prasie.
Góra Kinabalu
Najwyższa góra Borneo, którą Kadazan-Dusun uważają za miejsce spoczynku duchów przodków. Do lat dziewięćdziesiątych przed wejściem wymagano obrzędu z ofiarą z siedmiu białych kur, a raz w roku odprawia się go do dziś. W 2015 roku grupa turystów rozebrała się na szczycie do zdjęć; kilka dni później trzęsienie ziemi zabiło osiemnaście osób, a miejscowe władze powiązały te dwie rzeczy wprost.
Plaża Dumas
Plaża z czarnym piaskiem na wybrzeżu Gudźaratu, długo używana jako hinduskie miejsce kremacji. Miejscowe opowieści przypisują czerń piasku popiołowi i mówią o głosach i śmiechu słyszanych na plaży nocą; zaginięcia przypisuje się tym, którzy po zmroku poszli na spacer wzdłuż wody. Władze zamykają plażę na noc, co jej sławie tylko sprzyja.
Gwangju i szpital psychiatryczny Gonjiam
Miasto na południowy wschód od Seulu, w którym stoi opuszczony szpital psychiatryczny Gonjiam, zamknięty w 1996 roku. Oficjalnym powodem były problemy z kanalizacją i wygasła licencja; legenda miejska obstaje przy masowych zgonach pacjentów i dyrektorze, który uciekł z kraju. CNN umieściła budynek wśród najbardziej przerażających miejsc świata. Film o nim z 2018 roku sprawił, że właściciel na dobre zamknął wstęp.
Jezioro Sagami
Sztuczne jezioro w prefekturze Kanagawa, utworzone w 1947 roku przez zalanie doliny — pod wodą zostały domy i odcinek drogi. Był to pierwszy zbiornik zbudowany w Japonii po wojnie. Zyskało sławę miejsca, z którego się nie wraca: utonięcia i samobójstwa są tu wyraźnie częstsze niż przeciętnie, a miejscowe opowieści wiążą to z zatopioną wsią.
Oiran Buchi
Wąwóz w prefekturze Yamanashi, z którym wiąże się jedno z najbardziej ponurych japońskich podań. W XVI wieku, jak głosi opowieść, przy zamykaniu kopalni złota Kurosawa wyprowadzono pięćdziesiąt pięć kurtyzan znających układ chodników na platformę zawieszoną nad rzeką — i przecięto liny. Historycznie nic tego nie potwierdza, ale miejsce traktuje się formalnie jako miejsce pamięci, a most ma odpowiadającą temu sławę.
Góry Hakkōda
Góry na północy Honsiu, w których w styczniu 1902 roku oddział wojska niemal w całości zginął podczas marszu ćwiczebnego: z dwustu dziesięciu ludzi przeżyło jedenastu. Zaskoczyła ich zamieć o wyjątkowej sile, a część zamarzła na stojąco. Pozostaje to największą katastrofą w dziejach chodzenia po górach. Miejsce nazywa się jednym z najbardziej ponurych w Japonii, a relacje o spotkaniach z żołnierzami na szlaku nikogo tu nie dziwią.
Jaskinie Waitomo
Wapienne jaskinie na Wyspie Północnej Nowej Zelandii, których stropy świecą larwami Arachnocampa luminosa, gatunku niewystępującego nigdzie indziej. Tysiące niebieskich punktów nad podziemną rzeką wyglądają jak nocne niebo; w rzeczywistości są przynętą dla zdobyczy, którą larwy łowią na lepkich nitkach. Maorysi znali jaskinie na długo przed Europejczykami, a wódz Tāne Tinorau poprowadził do nich pierwszą wyprawę badawczą w 1887 roku.
Hanging Rock
Formacja wulkaniczna w stanie Wiktoria, znana z powieści Joan Lindsay i filmu Petera Weira o uczennicach znikających na pikniku. Książkę napisano tak, że wielu czytelników do dziś wierzy w prawdziwość tej historii — takie zniknięcie nigdy nie miało miejsca. Sama skała robi jednak dokładnie opisane wrażenie: wąskie przejścia między głazami, nagła cisza i to zniekształcenie poczucia czasu, o którym wspomina wielu odwiedzających.
Światła Min Min
Miasteczko w głębi Queenslandu, które dało nazwę światłom widywanym na drogach spalonego zachodu: świecącym kulom, które podążają za samochodem albo jeźdźcem i godzinami trzymają dystans. Aborygeni opisywali je przed przybyciem Europejczyków. W 2003 roku fizyk Jack Pettigrew wykazał doświadczalnie, że przy inwersji temperatury źródło światła zza horyzontu może jawić się jako obiekt w pobliżu — eleganckie wyjaśnienie, które nie obejmuje wszystkich przypadków.
Jezioro George
Jezioro pod Canberrą, które okresowo znika całkowicie i wraca po latach — mechanizm nie jest w pełni wyjaśniony i nie sprowadza się do suszy. Ma ponurą sławę: ludzie regularnie topią się tu w płytkiej wodzie, a wedle miejscowych relacji Aborygeni uważali to miejsce za złe i nie rozbijali obozów na jego brzegu. Biegnąca obok droga znana jest z liczby wypadków na płaskim, prostym odcinku.
Góry Błękitne i yowie
Pasmo na zachód od Sydney, gdzie ludy aborygeńskie opisywały dużego owłosionego stwora na długo przed kolonizacją, a osadnicy zaczęli o nim pisać od lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku. Yowie opisuje się niemal tymi samymi słowami co północnoamerykańskiego sasquatcha. Góry naprawdę dymią na niebiesko — to opary olejku eukaliptusowego rozpraszające światło, nie legenda.
Jezioro Fundudzi
Święte jezioro ludu Venda na północy Republiki Południowej Afryki, jedno z niewielu naturalnych jezior słodkowodnych w kraju, powstałe wskutek dawnego osuwiska. Nikt nie zbliża się do wody bez zgody wodza, a właściwie ogląda się je tyłem, spomiędzy nóg. Tradycja umieszcza w nim białego krokodyla strażnika, a na dnie zatopioną wieś, której mieszkańcy odmówili gościny trędowatemu.
Góra Kenia
Druga co do wysokości góra Afryki, którą Kikuju uważają za siedzibę Ngai: domy budowano tradycyjnie drzwiami w stronę szczytu i w tę stronę kierowano modlitwy. Wejście na główny wierzchołek Batian długo uchodziło za coś, czego się nie podejmuje. Lodowce opisane przez pierwszych Europejczyków straciły w ciągu stulecia ponad dziewięćdziesiąt procent powierzchni.
Mount Everest
Najwyższa góra Ziemi, z ponad dwustoma ciałami pozostawionymi na zboczach — ich sprowadzenie jest praktycznie niemożliwe. Jedno przez dziesięciolecia służyło za punkt orientacyjny pod nazwą Green Boots. Powyżej ośmiu tysięcy metrów wspinacze regularnie opisują trzeciego człowieka: uporczywe wrażenie towarzysza, którego nie ma. Zjawisko znane jest od wyprawy Shackletona i przypisuje się je niedotlenieniu, co wcale go nie ułatwia.
Khumbu, kraina yeti
Dolina u stóp Everestu, ojczyzna Szerpów, w której zachodnie wyprawy po raz pierwszy zetknęły się z yeti jako czymś więcej niż opowieścią. W 1951 roku Eric Shipton sfotografował na lodowcu Menlung trzydziestotrzycentymetrowy ślad z czekanem obok dla skali — o to zdjęcie spierają się do dziś. Klasztor w Khumjung przechowuje skalp rzekomo należący do yeti; analiza z 1960 roku wykazała, że wykonano go ze skóry serau.
Bajkał
Najgłębsze jezioro Ziemi, mieszczące jedną piątą niezamarzniętej słodkiej wody świata. Tradycja buriacka wypełnia je duchami, a przylądek Burchan na Olchonie jest jedną z dziewięciu świątyń Azji, do której nie każdy szaman może się zbliżyć. Osobny zbiór opowieści dotyczy bajkalskich miraży, w których nad wodą widuje się nieistniejące brzegi i statki; zjawisko jest fizycznie realne i bierze się z warstw temperaturowych w powietrzu.