Coyame i katastrofa, do której mogło nie dojść
25 sierpnia 1974 roku amerykański radar nad pustynią Chihuahua zarejestrował niezidentyfikowany obiekt zmierzający na północ oraz, niemal w tym samym czasie, samolot lekki. Echa radiolokacyjne połączyły się i zniknęły. Według wersji przedstawionej w dokumencie, który dotarł do amerykańskiego badacza w 1978 roku, meksykański oddział wojskowy odnalazł na pustyni wrak dysku, po czym stracono z nim kontakt. Dokument ten to maszynopis bez podpisu i klauzuli tajności, o nieznanym pochodzeniu. Żadna agencja w żadnym z tych krajów nigdy go nie potwierdziła. Sprawa ta funkcjonuje w literaturze jako przykład historii, która narodziła się w całości z jednej kartki papieru, i dokładnie do tego się przydaje: nie ma w niej niczego, co można by zweryfikować.
Przetłumaczone automatycznie z angielskiego. Zauważyłeś błąd? Zaproponuj poprawkę.
Światła z Lubbock
Wieczorem 25 sierpnia 1951 roku trzej profesorowie z Texas Tech siedzieli w ogrodzie w Lubbock, gdy nad ich głowami przeszedł bezszelestnie półokrąg niebieskawych świateł. W następnych tygodniach formacja powracała dziesiątki razy, a student, Carl Hart Jr, sfotografował ją – pięć kadrów obiegło cały kraj. Projekt Blue Book zadał sobie trud zbadania negatywów, nie dopatrzył się śladów fałszerstwa i zaproponował proste wyjaśnienie: siewki lecące w formacji i oświetlone od dołu przez nowe miejskie lampy rtęciowe. Profesorowie protestowali, twierdzili bowiem, że widzieli tę formację, zanim jeszcze zamontowano oświetlenie. Sporu nigdy nie rozstrzygnięto, a zdjęcia Harta pozostają jednymi z najczęściej powielanych w tej dziedzinie.
Komentarze
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Jeszcze nie ma komentarzy. Bądź pierwszy.

