Wszystkie miejsca
Pełny katalog zatwierdzonych miejsc. Sortuj według ocen, świeżości lub dyskusji i zawężaj według kategorii.
377 miejsc
Jezioro Iliamna i jego potwory
Największe jezioro Alaski, gdzie piloci małych samolotów od lat czterdziestych zgłaszają ciemne ciała dłuższe niż dziesięć metrów poruszające się pod powierzchnią. Lud Dena'ina wiedział o nich znacznie wcześniej i przestrzegał przed samotnym wypływaniem. W odróżnieniu od większości jeziornych potworów ten ma wiarygodne wyjaśnienie — bieługi albo olbrzymie jesiotry wchodzące z morza — ale nigdy żadnego nie wyłowiono.
Cadboro Bay i Caddy
Zatoka koło Victorii, od której wziął nazwę wąż morski Cadborosaurus — „Caddy”. Relacje zaczynają się w latach trzydziestych: długa szyja z końską głową, ciało z garbami i prędkość, którą świadkowie uważają za niemożliwą dla foki. W 1937 roku w stacji wielorybniczej wyjęto z żołądka kaszalota liczące około trzech metrów zwłoki, sfotografowano je, a potem zaginęły. O to zdjęcie spierają się do dziś.
Harrison Lake, skąd wzięło się „sasquatch”
Dolina tego jeziora w Kolumbii Brytyjskiej dała samo słowo: w latach dwudziestych nauczyciel J. W. Burns zebrał od ludu Sts'ailes opowieści o leśnych olbrzymach i zapisał ich lokalną nazwę jako „sasquatch”. W 1957 roku rada Harrison Hot Springs na poważnie głosowała nad sfinansowaniem wyprawy, która miała go schwytać. Obserwacje notuje się tu do dziś.
Whitehall, oficjalny dom Bigfoota
W sierpniu 1976 roku kilkoro nastolatków i dwaj policjanci niezależnie opisali postać wyższą niż dwa metry w pobliżu tego miasteczka na granicy z Vermontem: pokrytą sierścią, o czerwonych oczach, wydającą krzyk, który jeden z funkcjonariuszy określił jako „krzyk kobiety zmieszany ze świnią”. Rada miejska uchwaliła później zakaz krzywdzenia Bigfoota w granicach miasta — prawnie bezużyteczny i dobrze pokazujący, jak poważnie traktuje się to tutaj.
Louisiana w stanie Missouri: lato Momo
Latem 1972 roku to miasteczko nad Missisipi przeżyło prawdziwą panikę: dzieci mówiły, że widziały na skraju lasu czarną, owłosioną postać wyższą niż metr osiemdziesiąt, trzymającą martwego psa, a smród był taki, że matka jednego z nich poczuła go w domu. W ciągu tygodnia zgłoszeń było tyle, że szeryf zorganizował grupy poszukiwawcze, a gazety nazwały stwora Momo — od Missouri Monster.
Loveland i Człowiek-Żaba
Niewielkie miasteczko w Ohio nad rzeką Little Miami oraz stworzenie, które dwukrotnie trafiło do raportu policyjnego.
Bagno Honey Island i jego potwór
Cyprysowe bagno nad rzeką Pearl w Luizjanie oraz istota, która podobno po nim chodzi: ponad dwa metry wzrostu, filcowata szara sierść, żółte oczy osadzone zbyt szeroko i zapach, który ludzie porównują do czegoś martwego.
Lake Worth i Kozi Człowiek
Latem 1969 roku kilka grup nad jeziorem pod Fort Worth opowiedziało jednej nocy, że białe, owłosione i pokryte łuskami stworzenie skoczyło z urwiska na ich samochody i cisnęło oponą na jakieś piętnaście metrów. Fort Worth Star-Telegram dał to na pierwszą stronę, a nad jezioro zjechały setki uzbrojonych ludzi. Część zgłoszeń przypisano potem studenckiemu żartowi. Nie wszystkie.
Jezioro Okanagan i Ogopogo
Jezioro w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie stwora znano na długo przed Europejczykami: lud Syilx nazywał go N'ha-a-itk i przeprawiając się przez wodę, wiózł ze sobą małe zwierzę na ofiarę. Osadnicy zaczęli opisywać długie, ciemne ciało z garbami w latach siedemdziesiątych XIX wieku. Nazwa Ogopogo pochodzi z angielskiej piosenki music-hallowej z lat dwudziestych i przyjęła się tak mocno, że wyparła pierwotną.
Jezioro Champlain i Champ
Jezioro między Vermontem, Nowym Jorkiem a Quebekiem, w którym stwór zwany Champem pojawia się w relacjach od XIX wieku, a wedle tradycji od czasów Irokezów. Najbardziej znanym dowodem jest zdjęcie Sandry Mansi z 1977 roku — ciemna wygięta szyja nad wodą — którego eksperci nie potrafili ani potwierdzić, ani uznać za fałszywkę. Oba stany formalnie zakazały krzywdzenia Champa: rzadki przypadek kryptydy, która trafiła do prawa.
Pine Barrens i Diabeł z Jersey
Półtora miliona akrów sosnowego lasu na piasku, gdzie trzyma się trzystuletnia legenda o trzynastym dziecku Mother Leeds. W 1735 roku, jak głosi opowieść, powiedziała w gniewie, że to dziecko może być choćby diabłem — a noworodek zmienił się w uskrzydlone stworzenie z kopytami i końską głową, wyleciał przez komin i od tamtej pory tu przebywa. W styczniu 1909 roku zgłaszano go przez cały tydzień w całym stanie; zamykano szkoły, a na śniegu na dachach znajdowano ślady.
Bray Road i wilkołak z Wisconsin
Na wiejskiej drodze pod Elkhorn kierowcy od końca lat osiemdziesiątych zgłaszają to samo: dużego, pokrytego sierścią stwora stojącego lub biegnącego na dwóch nogach, z psim pyskiem. Lokalna gazeta zebrała relacje w 1991 roku i Bestia z Bray Road trafiła do mediów w całym kraju. Od typowej opowieści o Bigfoocie odróżnia ją twarz — świadkowie upierają się, że wilcza, a nie małpia, i trwają przy tym mimo drwin.
Bluff Creek, gdzie nakręcono film Pattersona
20 października 1967 roku Roger Patterson i Bob Gimlin nakręcili tu pięćdziesiąt dziewięć sekund filmu: duża owłosiona postać przechodzi przez żwirową łachę i ogląda się przez ramię. Ten kadr to najbardziej rozpoznawalny wizerunek Bigfoota, jaki powstał, a spór o niego nie ucichł przez pół wieku: jedni analizują chód i uznają go za niemożliwy dla człowieka, inni szukają szwów kostiumu. Samo miejsce to zwyczajny strumień w odludnych lasach północnej Kalifornii — i ludzie wciąż przyjeżdżają tu z aparatami.
Fouke i potwór z Boggy Creek
Strumień w sosnowych wzgórzach południowo-zachodni Arkansas oraz zwierzę, o którym miasteczko Fouke rozmawia od lat 40. XIX wieku: mające około siedmiu stóp wzrostu, chodzące w wyprostowanej pozycji, pokryte rudobrązową sierścią i wydzielające woń, do opisu której świadkowie używają słowa „zwierzęce”.
Flatwoods i potwór z hrabstwa Braxton
12 września 1952 roku trzej chłopcy zobaczyli, jak coś jasnego opada na wzgórzu za farmą Fisherów. Kiedy weszli tam z matką jednego z nich i kilkoma sąsiadami, grupa dostrzegła w świetle latarki postać wysokości około trzech metrów: ciemne ciało pofałdowane jak spódnica i czerwoną twarz w kształcie pikowego asa, podświetloną od środka. Pachniało, jak mówili, metalem i spalenizną, a nad ranem połowa wyprawy wymiotowała. Siły powietrzne przypisały to meteorowi i sowie. Miejscowi — nigdy.
Point Pleasant, dom Mothmana
Od listopada 1966 do grudnia 1967 roku mieszkańcy tego miasteczka u zbiegu rzek Ohio i Kanawha zgłaszali uskrzydloną postać wysokości około dwóch metrów o żarzących się czerwonych oczach — dziesiątki obserwacji. Pierwsza pochodziła od dwóch par przejeżdżających nocą obok nieczynnej wytwórni materiałów wybuchowych: stwór, jak mówili, dotrzymywał ich samochodowi tempa przy 160 km/h. Zgłoszenia ustały 15 grudnia 1967 roku, gdy zawalił się Silver Bridge i zginęło czterdzieści sześć osób — zbieg okoliczności, który na zawsze związał Mothmana z przeczuciem. W centrum stoi jego stalowy posąg.
Metro-2
Tajna linia metra, która oficjalnie nie istnieje — najtrwalsza moskiewska legenda miejska. Wedle opowieści „D-6” łączy Kreml z bunkrami, gmachem ministerstwa przy Smoleńskiej i Bliską Daczą Stalina, a wejście znajduje się w piwnicach głównego gmachu Uniwersytetu Moskiewskiego, który ma podobno tyle pięter pod ziemią, co nad nią. Diggerzy od dziesięcioleci publikują mapy, które ze sobą nie zgadzają; ministerstwo obrony nigdy niczego nie potwierdziło ani wyraźnie nie zdementowało. Legenda żyje właśnie z tego milczenia: im mniej się mówi, tym dokładniejsza staje się mapa.
Dom nad Nabrzeżem
Szary blok naprzeciw Kremla, zbudowany w 1931 roku dla radzieckiej elity. W czasie wielkiego terroru zabierano stąd ludzi nocą: z około pięciuset mieszkań ponad jedną trzecią dotknęły czystki, a niektóre zmieniały lokatorów kilkakrotnie. Stąd biorą się legendy — klatki schodowe z drzwiami bez numerów, pokoje, do których przez lata nikt się nie wprowadził, kroki na korytarzach pustych pięter. Mieszkańcy opowiadali, że nocą słyszeli przesuwanie mebli w sąsiednim mieszkaniu, gdy nikt tam nie mieszkał. Wciąż uchodzi za najbardziej ponury dom mieszkalny Moskwy i jest przypadkiem, w którym opowieść o duchach wyrosła wprost z udokumentowanej historii.
Ostankino i staruszka z laską
Ostankino zbudowano na terenie starego cmentarza i do tego faktu przylgnęła najbardziej uparta moskiewska legenda. W XVI wieku, gdy bojar Sotin zabrał się tu do orki, pojawiła się zgarbiona staruszka z laską i powiedziała mu, żeby nie ruszał leżących w ziemi — inaczej nieszczęście znajdzie tego, kto to zrobi. Od tamtej pory „widywano” ją przed każdą katastrofą w okolicy; pracownicy ośrodka telewizyjnego wspominali ją w dniach przed pożarem wieży w 2000 roku. Ludzie mówią o niej rzeczowo, tak jak mówi się o wróżbie, i prawie nikt nie potrafi wskazać, gdzie usłyszał to po raz pierwszy.
Miejsce po Wieży Suchariewskiej
Wieża stała tu od 1695 roku aż do rozbiórki w 1934, ale legenda przeżyła budynek. Mieściła Szkołę Matematyczno-Nawigacyjną prowadzoną przez Jakuba Bruce'a — towarzysza Piotra Wielkiego, astronoma i inżyniera, którego plotka zamieniła w czarnoksiężnika. Mówiono, że trzyma na górze obserwatorium, prowadzi nocne doświadczenia i wmurował w ściany „czarną księgę” dającą władzę nad wszystkim. Podczas rozbiórki szukano jej i nigdy nie znaleziono. Od tamtej pory duch Bruce'a ma się pojawiać na placu Suchariewskim, czekając, aż wieżę odbudują.
Złe mieszkanie przy Bolszaja Sadowaja
Mieszkanie 50 przy Bolszaja Sadowaja 10 — „złe mieszkanie” z Mistrza i Małgorzaty, w którym rozgaszcza się świta Wolanda. Bułhakow mieszkał tu na początku lat dwudziestych, a klatka schodowa miała swoją sławę jeszcze przed powieścią: lokatorzy mówili, że z tego mieszkania znikają ludzie. Po wydaniu książki bramę przez dziesięciolecia pokrywały cytaty i rysunki — ściany zamalowywano, napisy wracały. Dziś mieści się tam muzeum, ale zwyczaj zostawiania Wolandowi karteczki nigdzie nie zniknął, a miejscowi opowiadają o czarnym kocie z podwórka tonem nie całkiem żartobliwym.
Wąwóz Gołosowski
Wąwóz w Kołomienskoje, o którym Moskwa opowiada jak o miejscu, gdzie czas się rozluźnia. W najbardziej znanej wersji zniknął w nim oddział tatarskiej jazdy podczas najazdu Dewlet Gireja w 1571 roku — a w 1621 pod bramami cara pojawili się jeźdźcy w przestarzałych zbrojach. Przesłuchiwani upierali się, że zeszli w wąwóz, uciekając przed pogonią, ukryli się w zielonkawej mgle na jego dnie i wyszli z niej kilka minut później. Minęło pięćdziesiąt lat. Na dnie leżą dwa ogromne głazy, Gęś i Kamień Dziewiczy; ludzie wciąż przychodzą, by prosić je o spełnienie życzeń, a mgła rzeczywiście utrzymuje się tam dłużej niż na zboczach.
Kuldhara
Wieś na pustyni Thar niedaleko Jaisalmeru, którą mieszkańcy opuścili w ciągu jednej nocy około 1825 roku i do której nigdy nie wrócili. Opowieść głosi, że minister księstwa zażądał córki sołtysa, a zamiast ją wydać cała społeczność osiemdziesięciu czterech wsi odeszła po ciemku — tak cicho, że nikt z sąsiadów nie zauważył ich odejścia. Odchodząc, bramini przeklęli to miejsce: kto spróbuje się tu osiedlić, nie doczeka rana. Od tamtej pory domy stoją puste od prawie dwóch stuleci, pośrodku skądinąd zamieszkanej ziemi. Kamienne mury, schody i odrzwia są nienaruszone — to nie ruina, tylko coś porzuconego, jakby właściciele wyszli na chwilę i nie wrócili.
Kaplica Czaszek w Sedlcu
Kaplica pod Kutną Horą w Czechach ozdobiona kośćmi około 40 000 ludzi. W 1870 roku snycerz ułożył je w żyrandol, herby i girlandy — mówi się, że w żyrandolu użyto każdej kości ludzkiego ciała.