Poziom pomarańczowy — miejsca mistyczne na mapie
Miejsca, w których według relacji coś przydarzyło się odwiedzającym: byli ścigani, ranni, chorowali, przepędzani, zatrzymywani. Nie śmierć, ale człowiek wracał stamtąd inny, niż przyszedł.
33 miejscaO poziomach zagrożenia
Buczenie z Taos
Od początku lat dziewięćdziesiątych część mieszkańców tego miasteczka słyszy niskie, równomierne buczenie, którego reszta w ogóle nie wychwytuje. W 1993 roku Kongres pod naciskiem skarg zlecił badanie ośrodkom Sandia i Los Alamos; aparatura w domach słyszących nie zarejestrowała niczego, co pasowałoby do opisów. Porównuje się je do odległego silnika Diesla, nie pozwala spać i nie da się przed nim odgrodzić — zatyczki nie pomagają.
Diabelskie Klepisko
Krąg o średnicy około dwunastu metrów w lasach Karoliny Północnej, w którym prawie nic nie rośnie. Miejscowa tradycja mówi, że diabeł przemierza go nocą, obmyślając, jak zgubić ludzkość, i wydeptuje przy tym ziemię do gołego. Przedmioty zostawione w środku na noc mają rano leżeć poza kręgiem. Analiza gleby wykazała wysoką zawartość soli, prawdopodobnie naturalną — ale tę historię łatwiej sprawdzić niż w nią uwierzyć, i ludzie wciąż tu biwakują, żeby spróbować.
Lake Worth i Kozi Człowiek
Latem 1969 roku kilka grup nad jeziorem pod Fort Worth opowiedziało jednej nocy, że białe, owłosione i pokryte łuskami stworzenie skoczyło z urwiska na ich samochody i cisnęło oponą na jakieś piętnaście metrów. Fort Worth Star-Telegram dał to na pierwszą stronę, a nad jezioro zjechały setki uzbrojonych ludzi. Część zgłoszeń przypisano potem studenckiemu żartowi. Nie wszystkie.
Flatwoods i potwór z hrabstwa Braxton
12 września 1952 roku trzej chłopcy zobaczyli, jak coś jasnego opada na wzgórzu za farmą Fisherów. Kiedy weszli tam z matką jednego z nich i kilkoma sąsiadami, grupa dostrzegła w świetle latarki postać wysokości około trzech metrów: ciemne ciało pofałdowane jak spódnica i czerwoną twarz w kształcie pikowego asa, podświetloną od środka. Pachniało, jak mówili, metalem i spalenizną, a nad ranem połowa wyprawy wymiotowała. Siły powietrzne przypisały to meteorowi i sowie. Miejscowi — nigdy.
Point Pleasant, dom Mothmana
Od listopada 1966 do grudnia 1967 roku mieszkańcy tego miasteczka u zbiegu rzek Ohio i Kanawha zgłaszali uskrzydloną postać wysokości około dwóch metrów o żarzących się czerwonych oczach — dziesiątki obserwacji. Pierwsza pochodziła od dwóch par przejeżdżających nocą obok nieczynnej wytwórni materiałów wybuchowych: stwór, jak mówili, dotrzymywał ich samochodowi tempa przy 160 km/h. Zgłoszenia ustały 15 grudnia 1967 roku, gdy zawalił się Silver Bridge i zginęło czterdzieści sześć osób — zbieg okoliczności, który na zawsze związał Mothmana z przeczuciem. W centrum stoi jego stalowy posąg.
Metro-2
Tajna linia metra, która oficjalnie nie istnieje — najtrwalsza moskiewska legenda miejska. Wedle opowieści „D-6” łączy Kreml z bunkrami, gmachem ministerstwa przy Smoleńskiej i Bliską Daczą Stalina, a wejście znajduje się w piwnicach głównego gmachu Uniwersytetu Moskiewskiego, który ma podobno tyle pięter pod ziemią, co nad nią. Diggerzy od dziesięcioleci publikują mapy, które ze sobą nie zgadzają; ministerstwo obrony nigdy niczego nie potwierdziło ani wyraźnie nie zdementowało. Legenda żyje właśnie z tego milczenia: im mniej się mówi, tym dokładniejsza staje się mapa.
Wąwóz Gołosowski
Wąwóz w Kołomienskoje, o którym Moskwa opowiada jak o miejscu, gdzie czas się rozluźnia. W najbardziej znanej wersji zniknął w nim oddział tatarskiej jazdy podczas najazdu Dewlet Gireja w 1571 roku — a w 1621 pod bramami cara pojawili się jeźdźcy w przestarzałych zbrojach. Przesłuchiwani upierali się, że zeszli w wąwóz, uciekając przed pogonią, ukryli się w zielonkawej mgle na jego dnie i wyszli z niej kilka minut później. Minęło pięćdziesiąt lat. Na dnie leżą dwa ogromne głazy, Gęś i Kamień Dziewiczy; ludzie wciąż przychodzą, by prosić je o spełnienie życzeń, a mgła rzeczywiście utrzymuje się tam dłużej niż na zboczach.
Cmentarz Greyfriars
Stary cmentarz w centrum Edynburga, na którego końcu leży „Więzienie Kowenanterów”. Od 1999 roku odwiedzający zgłaszają niewyjaśnione zadrapania i siniaki — zjawisko nazwane poltergeistem Mackenziego.
Wittenoom
Australijskie miasteczko wyrosłe wokół wydobycia niebieskiego azbestu, uznane za tak groźne, że wykreślono je z map i odcięto od sieci energetycznej. Oficjalnie największy skażony teren na półkuli południowej.