Miejsca mistyczne: Rosja
56 legend · 8 miast
Miasta
Według rodzaju miejsca
Wszystkie miejsca
Dolina Śmierci na Kamczatce
Wąska niecka u stóp Kichpinycza w Rezerwacie Kronockim, odkryta w 1975 roku: na jej dnie regularnie znajduje się martwe zwierzęta i ptaki, a kto się tam zatrzyma, dostaje zawrotów głowy i słabnie. Odpowiedź znaleziono niemal od razu i okazała się chemiczna — ze szczelin sączy się siarkowodór i inne gazy, które przy bezwietrznej pogodzie gromadzą się w niecce. Dolina wciąż jest zabójcza i zamknięta dla odwiedzających, a nazwa przyjęła się na długo przed wyjaśnieniem.
Diabelskie Grodzisko pod Kaługą
Wychodnia skalna w lasach obwodu kałuskiego, oplecona opowieściami o diable, który wzniósł ją w jedną noc. Miejsce jest ciekawe i bez nich: na kamieniach rośnie świetlik jaskiniowy, mech świecący w ciemności, a w szczelinach żyją paprocie, które na tej szerokości geograficznej nie mają czego szukać — relikty, które przetrwały zlodowacenie w mikroklimacie skał. Anomalia botaniczna jest prawdziwa, a jej wyjaśnienie znaleziono później niż legendę.
Biały Grotołaz
Podziemny odpowiednik Czarnego Alpinisty, znany każdemu, kto na obszarze byłego ZSRR wchodzi do jaskiń. Białym czyni go kalcyt osiadający przez lata pod ziemią na jego ubraniu. Spotkanie z nim oznacza tradycyjnie, że grupa zgubiła drogę. Grotołazi mają półżartobliwy obrzęd przyjęcia nowicjuszy, w którym się go opisuje — rzadki przypadek folkloru, którego nosiciele doskonale wiedzą, że to folklor, i który wcale przez to nie słabnie.
Czarny Alpinista
Postać w czerni pojawiająca się w górach: w jednych relacjach pomaga zabłąkanym, w innych sprowadza ich ze szlaku. Legenda jest wspólna całemu radzieckiemu alpinizmowi i zapisano ją na Kaukazie, w Tienszanie i Pamirze; każdy region ma własną wersję tego, kim był za życia — zwykle kimś, kogo porzucono na linie. Opowieść ma praktyczne przesłanie i to tłumaczy jej trwałość: mówi na głos to, co w górach naprawdę się zdarza i czego tamten świat boi się bardziej niż śmierci.
Martwa Droga
Budowy 501 i 503: linia kolejowa Salechard-Igarka, przeprowadzona przez polarną tundrę pracą więźniów w latach 1947-1953. Po śmierci Stalina roboty przerwano w jeden dzień. W tundrze zostało około siedmiuset kilometrów torów, a wraz z nimi lokomotywy, mosty i zony obozowe z wieżyczkami i barakami — wszystko wciąż stoi, bo wywiezienie tego kosztowałoby więcej niż zostawienie. Martwą drogą nazywa się ją nie z powodu duchów: donikąd nie prowadzi i nigdy nie prowadziła.
Miasnoj Bor
Teren pod Nowogrodem, na którym wiosną i latem 1942 roku zniszczono okrążoną radziecką 2. Armię Uderzeniową. Zabitych liczy się w dziesiątkach tysięcy, a bardzo wielu z nich wciąż nie pochowano — grupy poszukiwawcze pracują tu w każdym sezonie od lat osiemdziesiątych. Opowieści o głosach, krokach i odgłosach walki w tym lesie zna każdy, kto tam był. To przypadek, w którym folklor nie wymaga wyjaśnień: miejsce jest dokładnie tym, czym się je opisuje.
Kapustin Jar
Poligon rakietowy w obwodzie astrachańskim, zamknięty od 1946 roku tak szczelnie, że narósł wokół niego ten sam zestaw opowieści co wokół amerykańskiej Strefy 51: zestrzelone maszyny, podziemne hangary, testy nieznanego sprzętu. Część plotek ma oczywiste źródło — naprawdę testowano tu rakiety, a w 1957 roku zdetonowano ładunek jądrowy, i przez lata każdy błysk nad stepem pozostawał bez oficjalnego wyjaśnienia. Poligon nadal działa.
Uroczysko Szuszmor
Odludny pas lasu i bagien tam, gdzie schodzą się obwody moskiewski, włodzimierski i riazański. Sława jest stara: już pod koniec XIX wieku regularnie znikali tu ludzie na trakcie pocztowym, a władze powiatowe próbowały dociec dlaczego. W czasach radzieckich opowieści dorobiły się kamiennej budowli gdzieś w gęstwinie, której od tamtej pory nikt nie znalazł. Miejsce jest naprawdę trudne do przejścia — torfowisko, brak punktów orientacyjnych i brak zasięgu — i to tłumaczy sporą część sławy, choć nie całą.
Diabelski Cmentarz
Polana w tajdze Kraju Krasnojarskiego, o której od lat trzydziestych mówi się to samo: okrągły wypalony placek, na którym pada bydło, wysiada sprzęt, a ludziom robi się słabo. Miejsce wiąże się z eksplozją tunguską, która nastąpiła czterysta kilometrów na północ. Wyprawy ruszają tam od lat siedemdziesiątych, a główna trudność polega na tym, że nikt nie znajduje tej polany dwa razy: opisy się zgadzają, współrzędne nie. Część badaczy uważa, że strefa istniała i zarosła; inni, że nigdy jej nie było.
Grzbiet Miedwiedicki
Pasmo wzgórz na granicy obwodów wołgogradzkiego i saratowskiego, uznawane od lat dziewięćdziesiątych za jedną z głównych stref anomalnych Rosji. Ludzie przyjeżdżają po pioruny kuliste, obserwowane tu częściej niż zwykle, i po „tunele” — regularne podziemne pustki, które entuzjaści przypisują nieznanej cywilizacji, a geolodzy tłumaczą krasem i starymi wyrobiskami. Miejsce znane jest ponadto z bardzo ziemskiej cechy: grzbiet ściąga burze, a jego drzewa naprawdę częściej obrywają piorunem niż okoliczne.
Dama pikowa: wywoływanie w lustrze
Radziecki rytuał dziecięcy: w ciemnej łazience rysuje się szminką schody na lustrze, zapala świece i trzy razy woła Damę Pikową. Jeśli przyjdzie, może spełnić życzenie albo udusić — zakończeń jest tyle, ile było podwórek, na których się w to bawiono. Bliska krewna anglojęzycznej Krwawej Mary i tuzina podobnych obrzędów na całym świecie: zawsze lustro, ciemność i potrójne wezwanie. Mechanizm jest wszędzie ten sam, bo zadanie jest to samo — zamienić strach w grę z regułami.
Czerwona klisza
Legenda z późnego okresu radzieckiego: gdzieś istnieje specjalna klisza fotograficzna, na której ludzie wychodzą bez ubrania. Przypisywano ją zwykle cudzoziemcowi, Japończykowi albo Niemcowi, który prosił o zrobienie mu zdjęcia przed pomnikiem, a potem odchodził z filmem. Historia opierała się na dwóch rzeczach naraz — na niedoborze, przy którym każdemu importowanemu przedmiotowi przypisywano niemożliwe właściwości, i na nastoletniej ciekawości, która w tym kraju nie miała innego ujścia. Takiej kliszy, rzecz jasna, nigdy nie było.
Czarna Wołga
Czarny samochód bez tablic, czasem z białymi firankami albo czerwonymi oponami, który jeździ po mieście i zabiera dzieci. Legenda krążyła po całym bloku wschodnim od lat sześćdziesiątych do osiemdziesiątych — w ZSRR, Polsce, NRD, na Węgrzech — a w każdym kraju za kierownicą siedział ktoś inny: bezpieka, księża, cudzoziemcy, wampiry. Wołgi nie wybrano przypadkiem: samochód służbowy, nieosiągalny dla zwykłego człowieka, a więc najbardziej rozpoznawalny w kraju symbol władzy, której się nie zatrzymuje ręką.
Karzeł z Kysztymu, Aloszeńka
W maju 1996 roku Tamara Proswirina, mieszkanka wsi Kaolinowy pod Kysztymem na Uralu, przyniosła do domu stworzenie długości około dwudziestu pięciu centymetrów, o wydłużonej czaszce i dużych oczach. Nazwała je Aloszeńką, karmiła i opowiadała sąsiadom, że zamieszkał u niej syn. Ją zabrano do szpitala psychiatrycznego; ciało w tym czasie sfilmowano i sfotografowano, a jesienią tego samego roku zniknęło bez śladu. Niezwykła jest w tej sprawie ilość materiału: wideo, zdjęcia, dziesiątki wywiadów. Późniejsze badania genetyczne wskazują na szczątki ludzkie — najprawdopodobniej wcześniaka z ciężkimi wadami rozwojowymi.
Cichy Dom
Centralna legenda rosyjskojęzycznego internetu: sieć ma podobno dno, a na tym dnie stoi Cichy Dom — punkt, w którym człowiek dowiaduje się wszystkiego i przestaje istnieć. Wokół niego wyrosło całe zajęcie, netstalking: polowanie na „głębokie poziomy” sieci przez losowe adresy, fragmenty wideo i ciągi cyfr. Tekst, który zaczął masowe rozpowszechnianie, „Cichy Dom i 49406”, ukazał się na forum 4stor w 2013 roku. Przez lata poszukiwań nie przedstawiono ani jednego potwierdzonego „poziomu” — co legendzie wcale nie szkodzi: jej przedmiotu z definicji nie da się pokazać.
Rosyjski eksperyment ze snem
Tekst, który pojawił się w sieci około 2010 roku: pięciu więźniów, szczelna komora, gaz uniemożliwiający sen, piętnaście dni obserwacji i to, czym stają się na końcu. Podaje się go za odtajniony raport radzieckiego laboratorium z lat czterdziestych. Nie istnieje ani laboratorium, ani raport, ani żadna wzmianka o tym wszystkim sprzed 2010 roku, a zdjęcie towarzyszące tekstowi to animatroniczna maska ze sklepu halloweenowego. Historia rozeszła się tak szeroko, że wciąż regularnie wraca jako „odtajniony dokument”.
Lodowa jaskinia Askińska
Jaskinia w Baszkortostanie z jedną jedyną salą, w której stoją lodowe kolumny wysokości do jedenastu metrów, narastające przez stulecia. Temperatura utrzymuje się poniżej zera przez cały rok: zimne powietrze wpływa zimą i nie może się wydostać. Tradycja baszkirska umieszcza tu ducha opiekuńczego, któremu zostawiano dary przy wejściu. W latach dwutysięcznych dziesiątych napływ zwiedzających uszkodził część kolumn i jaskinię zamknięto dla swobodnego wstępu.
Sinij Kamień
Dwunastotonowy głaz na brzegu jeziora Pleszczejewo, świętość Meria, a potem Słowian. Cerkiew zwalczała go przez stulecia: zakopywano go, topiono w jeziorze i ciągnięto na saniach, by wmurować w fundament dzwonnicy — sanie przebiły lód, a po dziesięcioleciach kamień znów leżał na brzegu. Istnieje też wyjaśnienie fizyczne: ruch lodu i wypłukiwany grunt wypychają głaz ku górze. Nazwa pochodzi od barwy, która na mokro sinieje.
Kurhan Sałbyk
Królewski kurhan w Chakasji otoczony pionowymi płytami dewońskiego piaskowca ważącymi do pięćdziesięciu ton — kamień ciągnięto siedemdziesiąt kilometrów. Przed wykopaliskami kopiec miał dwadzieścia pięć metrów wysokości. W środku spoczywał pochówek z kilkoma osobami towarzyszącymi, zabitymi najwyraźniej w tym właśnie celu. Otaczającą go dolinę nazywa się Doliną Królów: stoi tu kilkadziesiąt kurhanów i większość pozostaje nietknięta.
Biełucha
Najwyższy punkt Ałtaju, który Ałtajczycy nazywają Ucz-Sumer i uważają za zakazany: nie wchodzono na niego ani nie mówiono głośno u jego stóp. Nikołaj Roerich przyjechał tu w 1926 roku i powiązał górę z Biełowodziem i Szambalą; jego obrazy uczyniły z Biełuchy centrum rosyjskiej pielgrzymki ezoterycznej, która nie wyschła. Szczyt leży niemal w równej odległości od trzech oceanów — fakt, który ezoterycy chętnie przytaczają.
Przylądek Ryty nad Bajkałem
Jeden z najbardziej zamkniętych odcinków brzegu Bajkału: Buriaci uważają go za ziemię, na którą się nie wchodzi — mieszkają tam duchy, a karą za wtargnięcie jest choroba albo śmierć. Kobietom zakazywano nawet zbliżania się. Na przylądku zachował się kamienny mur o nieznanym wieku i przeznaczeniu, a kompas zachowuje się tu nieprzewidywalnie z powodu anomalii magnetycznej. Leży w rezerwacie przyrody i dostać się tam legalnie jest niemal niemożliwe.
Petroglify onieskie i Bies
Ryty na nadbrzeżnych skałach jeziora Onega, wykute pięć do sześciu tysięcy lat temu. Najbardziej znaną postacią jest Bies — humanoid wysokości niemal dwóch i pół metra, przedzielony w połowie naturalną szczeliną. Mnisi z klasztoru muromskiego wykuli nad nim w XV wieku chrześcijański krzyż, by go unieszkodliwić, i oba znaki tkwią do dziś obok siebie w kamieniu, co czyni tę skałę rzadkim świadectwem tego, jak jedna wiara pisze po drugiej.
Labirynty sołowieckie
Kamienne spirale na Wyspach Sołowieckich, ułożone trzy do czterech tysięcy lat temu. Jest ich około trzydziestu, największa ma dwadzieścia pięć metrów średnicy. Nie mają odgałęzień — jedna kręta droga do środka i z powrotem. Przyjęte wyjaśnienie wiąże je z obrzędami pogrzebowymi i z zagrodzeniem duszy drogi powrotnej do żywych: obok znajduje się kopce kamieni z przepalonymi kośćmi.
Jaskinia Denisowa
Jaskinia na Ałtaju, w której w 2008 roku DNA wydobyte z kości palca dziecka ujawniło cały nieznany gatunek człowieka — denisowian. Ich geny noszą do dziś ludzie w Melanezji i Tybecie, przy czym Tybetańczycy odziedziczyli wariant pomagający na dużych wysokościach. Jedna z warstw zawierała szczątki dziewczynki, której matka była neandertalką, a ojciec denisowianinem — jedynej znanej osoby pierwszego pokolenia z dwóch różnych gatunków człowieka.
Płaskowyż Putorana
Bazaltowy płaskowyż wielkości Wielkiej Brytanii na północ od koła podbiegunowego, poprzecinany kanionami i wodospadami, wśród nich najwyższym w Rosji. Najbliższa droga leży setki kilometrów dalej; dociera się tu śmigłowcem albo wodą. Ewenkowie uważali płaskowyż za siedzibę bóstwa ognia Chosiediem i nie osiedlali się na nim. Powstał z erupcji trapów syberyjskich, wiązanych z wymieraniem permskim — największym w dziejach planety.
Jaskinia Ordyńska
Najdłuższa podwodna jaskinia gipsowa świata — ponad pięć kilometrów zalanych korytarzy pod lewym brzegiem pod Kungurem. Woda jest tak przejrzysta, że widoczność sięga pięćdziesięciu metrów, a nurkowie mówią, że raczej się tam lata niż nurkuje. Jaskinia zabiła kilku doświadczonych nurków: syfony nie dają żadnych punktów odniesienia, a kto zgubi poręczówkę, nie znajdzie drogi powrotnej. Miejscowi omijali te zapadliska na długo przed tym, nim ktokolwiek przyjechał z butlami.
Jaskinia Kapowa (Szulgan-Tasz)
Jaskinia w Baszkortostanie z malowidłami ściennymi sprzed około siedemnastu tysięcy lat — mamutami, końmi, nosorożcami, nałożonymi ochrą. Przed jej odkryciem w 1959 roku sądzono, że malarstwo paleolityczne istnieje wyłącznie w Europie Zachodniej. W baszkirskim eposie Ural-batyr jezioro u jej wylotu jest wejściem do świata podziemnego, którym włada Szulgan, brat bohatera, który przeszedł na stronę zła. Jaskinia i jezioro noszą jego imię.
Dolina Śmierci nad Wilujem
Odcinek górnego Wiluja znany Jakutom jako Elüü Czerkeczech, dolina umarłych. Podanie umieszcza tam wtopione w ziemię metalowe półkule, ciepłe w środku, w których można schronić się przed mrozem — kto jednak w nich przenocuje, choruje i wkrótce umiera. Pierwsze pisemne wzmianki o kotłach pochodzą z XIX wieku. Żadna wyprawa niczego nie znalazła, w tym kilka z lat dwutysięcznych z wykrywaczami metali; wyjaśnienia sięgają od wychodni bazaltów trapowych po zużyte człony rakiet.
Czuczuna z Wierchojańska
W najzimniejszym zamieszkanym miejscu na Ziemi Jakuci i Ewenowie opowiadają o czuczunie — wysokim człowieku w skórach, który żyje samotnie, kradnie renifery i ucieka z nieprawdopodobną szybkością. W latach dwudziestych zgłoszeń nazbierało się tyle, że Akademia Nauk wysłała wyprawę pod kierunkiem Piotra Dawierta. Etnografowie wskazują, że postać opiera się na czymś realnym: wygnańcach i resztkach wymarłych rodów, które zaczęły żyć z dala od ludzi.
Jaskinia Azass i yeti z Kuzbasu
Szoria Górska na południu Kuzbasu jest sceną najgłośniejszej rosyjskiej historii o dzikim człowieku. Od 2009 roku myśliwi zgłaszali tropy i sylwetki w pobliżu jaskini Azass, a władze regionu zachowały się nietypowo: milion rubli nagrody, ściągnięta tu w 2011 roku konferencja międzynarodowa i osobne laboratorium otwarte na miejscowym uniwersytecie. Sceptycy zauważyli, jak gładko fala zainteresowania zbiegła się z próbą rozwinięcia turystyki w zapadłym rejonie.
Ałmasty z Kabardo-Bałkarii
Kaukaz jest ojczyzną ałmastego, kaukaskiego dzikiego człowieka: stwora wysokości około dwóch metrów pokrytego rudawą sierścią, który wedle relacji górskich pasterzy schodzi do zagród i porywa zwierzęta. W latach sześćdziesiątych profesor Boris Porszniew zbierał tu zeznania dla Akademii Nauk i badał przypadek Zany, kobiety żyjącej w XIX wieku w abchaskiej wsi, którą miejscowi uważali za schwytaną ałmasty. Jej potomków prześledzono do XX wieku; analiza genetyczna z 2015 roku wykazała zwyczajne afrykańskie pochodzenie.
Jezioro Chajyr
Jezioro u ujścia Jany, słynne od 1964 roku, gdy pracownik stacji biologicznej Nikołaj Gładkich zgłosił stwora na brzegu: małą głowę na długiej szyi, czarną skórę i grzebień wzdłuż grzbietu, jedzącego trawę. Komsomolska Prawda to wydrukowała i ruszyły wyprawy. Kierownik stacji przyznał później, że historię wymyślono. Sprostowanie rozeszło się znacznie gorzej niż doniesienie, a Chajyr wciąż figuruje wśród jeziornych potworów.
Jezioro Brosno i jego smok
Niewielkie, ale niezwykle głębokie jezioro w obwodzie twerskim — ponad czterdzieści metrów, co jest tu anomalią. Podanie zapisane w kronikach mówi, że smok z jeziora połknął oddział wojska Batu-chana w drodze na Nowogród, po czym chan zawrócił. Rybacy opisują wynurzającą się „głowę” i pluski wzbijające falę na spokojnej wodzie. Nauka proponuje coś prostszego: jezioro zawiera siarkowodór, a wyrzuty gazu z dna okresowo wybrzuszają powierzchnię.
Jezioro Sejdozero i Kujwa
Święte jezioro Lapończyków w masywie Łowozierskim, na którego pionowej ścianie odcina się ciemna ludzka postać wysokości niemal siedemdziesięciu metrów — Kujwa. Lapończycy uważali ją za cień olbrzyma zabitego za napaść na ich ziemię i unikali łowienia w zasięgu wzroku od skały. Geolodzy mówią o nalotach porostów i mokrym kamieniu w szczelinach. Wyprawa Barczenki przybyła tu w 1922 roku w poszukiwaniu śladów Hyperborei i wedle plotki coś znalazła; materiały utajniono, a jego samego rozstrzelano w 1938 roku.
Bajkał
Najgłębsze jezioro Ziemi, mieszczące jedną piątą niezamarzniętej słodkiej wody świata. Tradycja buriacka wypełnia je duchami, a przylądek Burchan na Olchonie jest jedną z dziewięciu świątyń Azji, do której nie każdy szaman może się zbliżyć. Osobny zbiór opowieści dotyczy bajkalskich miraży, w których nad wodą widuje się nieistniejące brzegi i statki; zjawisko jest fizycznie realne i bierze się z warstw temperaturowych w powietrzu.
Jergaki
Węzeł górski w Sajanie Zachodnim z Wiszącym Kamieniem — wielotonowym blokiem opartym o ścianę tak precyzyjnie, że wedle relacji dawało się nim kołysać ręką. Miejscowa tradycja mówi, że gdy spadnie, przyjdzie nieszczęście; w latach dwutysięcznych przesunął się i przestał się ruszać, co wywołało wśród odwiedzających wyraźny niepokój. Osobno istnieje Śpiący Sajan, grzbiet, którego profil czyta się jako leżącą ludzką postać.
Elbrus
Najwyższy szczyt Europy i uśpiony wulkan, do którego w jednej z wersji podania przykuto Prometeusza. Góra zebrała własny zbiór opowieści: schronisko Prijut 11, które spłonęło w 1998 roku, ciała żołnierzy niemieckiej dywizji Edelweiss znalezione tam, gdzie w 1942 roku zatknęli flagę, i postacie we mgle opisywane przez wspinaczy niemal tymi samymi słowami co na szkockim Ben Macdui.
Słupy Krasnojarskie
Sjenitowe skały wysokości do stu metrów pod Krasnojarskiem, wokół których od XIX wieku wyrosła miejscowa kultura wspinaczki bez sprzętu, z własnym językiem i własnymi zasadami. Skały mają imiona: Dziadek, Pióra, Lwia Brama. Wspinacze prowadzą własną listę zmarłych — dziesiątki w ciągu półtora wieku — i niemal każda skała wiąże się z czyjąś śmiercią.
Lodowa jaskinia w Kungurze
Gipsowa jaskinia w Kraju Permskim o długości około sześciu kilometrów, z siedemdziesięcioma podziemnymi jeziorami i wieczystym lodem w salach przy wejściu. Pierwszy plan sporządzono w 1703 roku. Tradycja głosi, że przed przeprawą przez Ural zimowała tu drużyna Jermaka, a jedną z grot nazywa się Damskimi Łzami — legenda mówi, że poślizgnęła się i zginęła tu podczas wizyty córka Chrystiana X duńskiego.
Jaskinie sablińskie
Nieczynne wyrobiska piasku kwarcowego pod Petersburgiem, eksploatowane od XIX wieku na potrzeby hut szkła. Zostało kilkadziesiąt kilometrów korytarzy, z zawaliskami, podziemnymi jeziorami i koloniami zimujących nietoperzy. Jaskinie dawno przygarnęła miejska subkultura: przy jednym z wejść stoi domowej roboty kapliczka, a tutaj każdy opowie o Białym Grotołazie, duchu, który zabłąkanych albo ratuje, albo gubi.
Góra Pidan
Góra w Kraju Nadmorskim, z którą wiąże się bodaj najtrwalsza legenda rosyjskiego Dalekiego Wschodu — latający człowiek, uskrzydlona postać opisywana przez turystów na gołoborzach w pobliżu szczytu. Relację zapisano po raz pierwszy w latach trzydziestych. Góra znana jest jeszcze z czegoś innego: rumowiska skalne na jej zboczach miejscami wyglądają jak murarska robota, a część miejscowych badaczy upiera się, że to pozostałości dżurdżeńskiej twierdzy.
Krater Patomski
Stożek z pokruszonego wapienia wysokości czterdziestu metrów w odludnej tajdze obwodu irkuckiego, odkryty przez geologa Wadima Kołpakowa w 1949 roku. Ewenkowie nazywali go Gniazdem Ognistego Orła i trzymali się z daleka. Próbowano każdego wyjaśnienia: meteoryt, gaz wulkaniczny, podziemny wybuch jądrowy, złoże uranu. Żadne nie zostało potwierdzone, a kierownik wyprawy z 2005 roku zmarł w drodze na zawał, co jego sławie nie zaszkodziło.
Superwiercenie kolskie
Najgłębszy odwiert świata — 12 262 metry, wiercone w latach 1970-1992. Nauka wyciągnęła stamtąd niespodzianki: wodę na głębokości, na której nie powinno jej być, i mikroskopijne skamieniałości w skale sprzed dwóch miliardów lat. Legenda miejska dodała własne: że opuszczony w otwór mikrofon nagrał krzyki i że wiercenie porzucono z powodu studni do piekła. Takie nagranie nie istnieje, a projekt skończył się wraz z załamaniem finansowania — historia żyje jednak własnym życiem.
Wottowaara
Wzgórze w Karelii, na którego szczycie stoi około tysiąca pięciuset sejdów — głazów ustawionych na mniejszych kamieniach niczym na nogach. Ich pochodzenie pozostaje nierozstrzygnięte: jedni czytają je jako lapońskie obiekty kultu, inni jako dzieło cofającego się lodowca. Drzewa na górze są powyginane i połamane, co przypisuje się trzęsieniu ziemi sprzed około dziewięciu tysięcy lat. Uchodzi za jedno z głównych miejsc mocy rosyjskiej Północy.
Trójkąt Molobki
Obszar na granicy Kraju Permskiego i obwodu swierdłowskiego, który pod koniec lat osiemdziesiątych stał się pierwszą radziecką strefą anomalną opisaną przez prasę ogólnokrajową. Od 1989 roku przyjeżdżały tu tysiące ludzi zgłaszających świecące kule, awarie sprzętu, utratę orientacji i „świetlistych ludzi”. Miejsce wiąże się z dawnymi ofiarnymi miejscami Mansów. Obok wsi stoi dziś pomnik kosmity, a strumień badaczy dawno wysechł.
Jezioro Łabynkyr i jego diabeł
Jezioro w rejonie ojmiakońskim w Jakucji, jednym z najzimniejszych zamieszkanych miejsc na Ziemi. Tamtejsi Ewenowie mówią o diable od XIX wieku: ciemnym stworze o ogromnej paszczy, który porywa renifery i psy. Jezioro zachowuje się zimą osobliwie i utrzymuje otwartą wodę przy pięćdziesięciu stopniach mrozu. Wyprawy sonarowe rejestrowały przy dnie duże obiekty i żadna niczego nie wydobyła.
Metro-2
Tajna linia metra, która oficjalnie nie istnieje — najtrwalsza moskiewska legenda miejska. Wedle opowieści „D-6” łączy Kreml z bunkrami, gmachem ministerstwa przy Smoleńskiej i Bliską Daczą Stalina, a wejście znajduje się w piwnicach głównego gmachu Uniwersytetu Moskiewskiego, który ma podobno tyle pięter pod ziemią, co nad nią. Diggerzy od dziesięcioleci publikują mapy, które ze sobą nie zgadzają; ministerstwo obrony nigdy niczego nie potwierdziło ani wyraźnie nie zdementowało. Legenda żyje właśnie z tego milczenia: im mniej się mówi, tym dokładniejsza staje się mapa.
Dom nad Nabrzeżem
Szary blok naprzeciw Kremla, zbudowany w 1931 roku dla radzieckiej elity. W czasie wielkiego terroru zabierano stąd ludzi nocą: z około pięciuset mieszkań ponad jedną trzecią dotknęły czystki, a niektóre zmieniały lokatorów kilkakrotnie. Stąd biorą się legendy — klatki schodowe z drzwiami bez numerów, pokoje, do których przez lata nikt się nie wprowadził, kroki na korytarzach pustych pięter. Mieszkańcy opowiadali, że nocą słyszeli przesuwanie mebli w sąsiednim mieszkaniu, gdy nikt tam nie mieszkał. Wciąż uchodzi za najbardziej ponury dom mieszkalny Moskwy i jest przypadkiem, w którym opowieść o duchach wyrosła wprost z udokumentowanej historii.
Ostankino i staruszka z laską
Ostankino zbudowano na terenie starego cmentarza i do tego faktu przylgnęła najbardziej uparta moskiewska legenda. W XVI wieku, gdy bojar Sotin zabrał się tu do orki, pojawiła się zgarbiona staruszka z laską i powiedziała mu, żeby nie ruszał leżących w ziemi — inaczej nieszczęście znajdzie tego, kto to zrobi. Od tamtej pory „widywano” ją przed każdą katastrofą w okolicy; pracownicy ośrodka telewizyjnego wspominali ją w dniach przed pożarem wieży w 2000 roku. Ludzie mówią o niej rzeczowo, tak jak mówi się o wróżbie, i prawie nikt nie potrafi wskazać, gdzie usłyszał to po raz pierwszy.
Miejsce po Wieży Suchariewskiej
Wieża stała tu od 1695 roku aż do rozbiórki w 1934, ale legenda przeżyła budynek. Mieściła Szkołę Matematyczno-Nawigacyjną prowadzoną przez Jakuba Bruce'a — towarzysza Piotra Wielkiego, astronoma i inżyniera, którego plotka zamieniła w czarnoksiężnika. Mówiono, że trzyma na górze obserwatorium, prowadzi nocne doświadczenia i wmurował w ściany „czarną księgę” dającą władzę nad wszystkim. Podczas rozbiórki szukano jej i nigdy nie znaleziono. Od tamtej pory duch Bruce'a ma się pojawiać na placu Suchariewskim, czekając, aż wieżę odbudują.
Złe mieszkanie przy Bolszaja Sadowaja
Mieszkanie 50 przy Bolszaja Sadowaja 10 — „złe mieszkanie” z Mistrza i Małgorzaty, w którym rozgaszcza się świta Wolanda. Bułhakow mieszkał tu na początku lat dwudziestych, a klatka schodowa miała swoją sławę jeszcze przed powieścią: lokatorzy mówili, że z tego mieszkania znikają ludzie. Po wydaniu książki bramę przez dziesięciolecia pokrywały cytaty i rysunki — ściany zamalowywano, napisy wracały. Dziś mieści się tam muzeum, ale zwyczaj zostawiania Wolandowi karteczki nigdzie nie zniknął, a miejscowi opowiadają o czarnym kocie z podwórka tonem nie całkiem żartobliwym.
Wąwóz Gołosowski
Wąwóz w Kołomienskoje, o którym Moskwa opowiada jak o miejscu, gdzie czas się rozluźnia. W najbardziej znanej wersji zniknął w nim oddział tatarskiej jazdy podczas najazdu Dewlet Gireja w 1571 roku — a w 1621 pod bramami cara pojawili się jeźdźcy w przestarzałych zbrojach. Przesłuchiwani upierali się, że zeszli w wąwóz, uciekając przed pogonią, ukryli się w zielonkawej mgle na jego dnie i wyszli z niej kilka minut później. Minęło pięćdziesiąt lat. Na dnie leżą dwa ogromne głazy, Gęś i Kamień Dziewiczy; ludzie wciąż przychodzą, by prosić je o spełnienie życzeń, a mgła rzeczywiście utrzymuje się tam dłużej niż na zboczach.
Arkaim
Okrągła osada obronna z epoki brązu w rosyjskim obwodzie czelabińskim, odkopana w 1987 roku tuż przed planowanym zalaniem. Stanowisko szybko przyciągnęło środowiska ezoteryczne — ludzie zjeżdżają z całej Rosji „po energię”.
Przełęcz Diatłowa
Zbocze w Uralu Północnym, na którym w lutym 1959 roku zginęło dziewięcioro doświadczonych turystów. Namiot rozcięty od środka i nietypowe obrażenia zrodziły dziesiątki teorii — od lawiny po testy broni.
Katastrofa tunguska
W czerwcu 1908 roku eksplozja nad syberyjską tajgą powaliła około 80 milionów drzew na obszarze ponad 2000 km². Krateru nigdy nie znaleziono, a o przyczynę spierano się od ponad stu lat.
Kadykczan
Osada górnicza w rosyjskim obwodzie magadańskim, zbudowana przez więźniów Dalstroju i porzucona po wybuchu w kopalni w 1996 roku. Bloki stoją w tundrze Kołymy z wybitymi oknami i pozostawionymi meblami.