Poziom żółty — miejsca mistyczne na mapie
Coś się dzieje, ale nikt nie cierpi: głosy, postacie, światła, chłód, poruszające się przedmioty, odmawiający posłuszeństwa sprzęt. Na tym poziomie mieści się większość opowieści o duchach — jest tam strasznie i to wszystko, co kiedykolwiek twierdzono.
162 miejscaO poziomach zagrożenia
Fort Bhangarh
Ruiny siedemnastowiecznego indyjskiego miasta, oficjalnie uznane przez Archaeological Survey of India za najbardziej nawiedzone miejsce w kraju — po zachodzie słońca wstęp jest zabroniony.
Żygulowsk i miraże Łuku Samarskiego
Zakole Wołgi przy Górach Żygulowskich należy do najdawniej opisywanych miejsc anomalnych w Rosji. Lokalna tradycja mówi o mirażach – mieście, którego tam nie ma, widocznym nad wzgórzami – oraz o światłach wnikających w głąb góry. W czasach radzieckich docierały tu amatorskie ekspedycje, a od lat 80. Łuk Samarski na stałe zagościł na listach takich miejsc, obok Moliobki. Geografia wyjaśnia całkiem sporo: inwersje temperatur nad zakolem są częste i wywołują prawdziwe miraże, a wapienne wzgórza są usiane sztolniami i krasem. Park narodowy, na którego terenie to wszystko się znajduje, zachowuje dystans i prowadzi swoje szlaki, niczego nie obiecując.
Waszka i kawałek stopu
W 1976 roku na brzegu Waszki w Republice Komi znaleziono fragment ważący około 1,2 kilograma, który po uderzeniu sypał deszczem iskier. Poddano go analizie w kilku radzieckich instytutach: był to stop pierwiastków ziem rzadkich — ceru, lantanu, neodymu — z śladową ilością uranu, niezwykle czysty i o strukturze ziarnistej charakterystycznej dla metalurgii proszków. Wnioski były podzielone. Niektórzy badacze pisali, że ówczesny przemysł nie wytwarzał takiego składu; inni wskazywali na mischmetal, stop stosowany w pirotechnice i w krzesiwach do zapalniczek. Próbki rozproszono po laboratoriach i żaden cały fragment do nikogo już nie należy. Miejsce znaleziska to zwykły odcinek tajgowej rzeki, na którym nie ma nic do obejrzenia.
Villa Santina i rysunek Rapuzziego
14 sierpnia 1947 roku, sześć tygodni po locie Kennetha Arnolda, artysta o nazwisku Rapuzzi Johannis spacerował w górach w pobliżu tej wioski w Friuli, kiedy – według jego relacji – spotkał dwie niskie istoty w obcisłych kombinezonach, a za nimi statek w kształcie soczewki. Twierdził, że zabrały mu ołówek i rysunek. Po powrocie do domu narysował to, co widział. Rysunek oraz pełny opis przekazał włoskim badaczom dopiero w latach 60. XX wieku. Jest to jeden z najwcześniejszych europejskich raportów o kontakcie i pierwszy tego typu we Włoszech; jego wartość ma charakter głównie chronologiczny – pojawił się, zanim gatunek, naśladowanie którego zarzucano mu w późniejszym czasie, w ogóle zdążył się ukształtować.
Edwards i noc na taśmie
W nocy 3 października 1965 roku kontrolerzy i załogi lotnicze w tej kalifornijskiej bazie oraz na przylegającym do niej poligonie spędzili kilka godzin na śledzeniu niezidentyfikowanych obiektów, które wisiały w powietrzu, rozdzielały się i ponownie zbliżały. Nagrania radiowe przetrwały i zostały później odtajnione – słychać na nich, jak oficerowie omawiają obserwację w czasie rzeczywistym.
Minot i noc nad polem rakietowym
W nocy 24 października 1968 roku kilka patroli ochrony na polu rakietowym tej bazy w Północnej Dakocie zgłosiło świecący obiekt zawieszony nad silosami. Naziemny radar zarejestrował echo, a załoga bombowca B-52 podchodzącego do lądowania widziała go zarówno na własnym radarze, jak i na własne oczy. Incydent trafił do akt Projektu Blue Book z wyjątkowo pełnym zestawem dokumentów: oświadczeniami szesnastu ludzi, filmem z radarów i raportami z dyżurów. Oficjalne wyjaśnienie mówi o plazmie i the gwiazdę Syriusz. Nie wyjaśnia ono jednak zgodności między radarem naziemnym a powietrznym, a sprawa pozostaje jednym z najczęściej cytowanych akt wojskowych w archiwum.
Hangzhou i lotnisko zamknięte na godzinę
Wieczorem 7 lipca 2010 roku lotnisko Xiaoshan w Hangzhou wstrzymało pracę na prawie godzinę: kontrolerzy odnotowali niezidentyfikowany obiekt w strefie, a osiemnaście lotów skierowano na inne lotniska. Pasażerowie i mieszkańcy sfotografowali jasny ślad na niebie. To rzadki przypadek, gdy doniesienie o niezidentyfikowanym obiekcie doprowadziło do zamknięcia dużego lotniska. Parę dni później władze oświadczyły, że zjawisko miało związek z działalnością wojskową, i nie podały żadnych szczegółów. Najbardziej prawdopodobna interpretacja to próba rakiety lub samolotu; smuga kondensacyjna oświetlona przez nisko świecące słońce daje dokładnie taki obraz, a fotografie są z tym zgodne.
Ruwa i dziedziniec szkolny
16 września 1994 roku, podczas przerwy w prywatnej szkole Ariel School w tym zimbabweńskim mieście, około sześćdziesięcioro dwoje dzieci w wieku od sześciu do dwunastu lat twierdziło, że widziało srebrny obiekt za ogrodzeniem, a obok niego postać w obcisłym czarnym kombinezonie z wielkimi oczami. W tym czasie na dziedzińcu nie było żadnego nauczyciela.
Teheran i Noc Dwóch Widm
W nocy 19 września 1976 roku mieszkańcy północnego Teheranu zaczęli dzwonić na lotnisko Mehrabad: nad miastem zawisł jasny obiekt. Irańskie Siły Powietrzne wysłały w górę myśliwiec F-4 Phantom; gdy się zbliżył, zawiodła jego łączność i przyrządy pokładowe, więc zawrócił. Wysłano drugi, który namierzył cel na radarze, lecz gdy spróbował wystrzelić, system uzbrojenia i radio uległy awarii, a pilot przerwał misję. Z relacji załogi wynika, że mniejszy obiekt oddzielił się od pierwszego, opadł i wylądował, zalewając ziemię światłem. Sporządzony w tej sprawie raport amerykańskiego attaché obrony został rozesłany do Departamentu Cia, CIA, NSA oraz Agencji Wywiadu Departamentu Obrony (DIA) i dawno został odtajniony. To jeden z najlepiej udokumentowanych incydentów wojskowych w tej dziedzinie.
Kaikōura i światła filmowane z powietrza
Pod koniec grudnia 1978 roku nad wschodnim wybrzeżem Wyspy Południowej Nowej Zelandii załogi samolotów towarowych Argosy widziały jasne światła towarzyszące im przez kilka kolejnych nocy. Radar w Wellington potwierdził sygnały odbite. 31 grudnia na pokład zabrano australijską ekipę telewizyjną; operator David Crockett sfilmował światła na kolorowej taśmie, a materiał obiegł cały świat – był to jeden z bardzo nielicznych filmów przedstawiających to zjawisko, nakręconych z pokładu samolotu przy jednoczesnym potwierdzeniu radarowym. Astronom William Ireland zaproponował wyjaśnienie: światła łodzi połowiących kalmary odbijające się od inwersji temperatury oraz Wenus. Wyjaśnia to niektóre incydenty, ale nie wszystkie.
Tully i Gniazdo w Lagunie
19 stycznia 1966 roku rolnik o imieniu George Pedley jechał swoim traktorem obok laguny w pobliżu tego miasteczka w Queensland i, według jego relacji, zobaczył szary pojazd o szerokości około dziewięciu metrów unoszący się z trzcin. Na wodzie pozostała okrągła plama o tej samej wielkości, a trzciny były spłaszczone i skręcone w spiralę. Gniazdo zostało sfotografowane, policja przyjęła oświadczenie, a w ciągu tygodnia w okolicy znaleziono kilka kolejnych takich kręgów. Botanicy wyjaśnili je jako połączenie wiru wodnego i struktury korzeniowej trzciny, która wypływa jako dysk, gdy oderwie się od dna. Wyjaśnienie to jest przekonujące — ale poza Australią sprawa ta jest pamiętana jako pierwszy krąg na świecie, na długo przed polami Wiltshire.
Westall i dwustu uczniów
Rankiem 6 kwietnia 1966 roku uczniowie i nauczyciele z dwóch szkół na przedmieściu Melbourne, Westall – według różnych szacunków od dwustu do trzystu osób – obserwowali szaro-srebrny dysk, który przemieścił się nad boiskiem sportowym, opadł za drzewa przy terenach trawiastych i odleciał kilka minut później. To największa obserwacja pod względem liczby świadków w historii Australii. Uczniowie zostali tego dnia zebrani i poinstruowani, aby o tym nie rozmawiać; wielu z nich twierdziło przez kolejne dziesięciolecia, że na boisko przybyli mężczyźni w mundurach. Wysuwano różne wyjaśnienia, od balonu meteorologicznego po samolot testowy. W 2013 roku w parku, w którym spadł, zbudowano plac zabaw w kształcie latającego spodeczka.
Fort Yukon i lot JAL 1628
17 listopada 1986 roku samolot towarowy Boeing 747 linii Japan Airlines znajdował się nad Alaską, gdy załoga dostrzegła dwa małe obiekty lecące obok nich, a następnie — według opisu kapitana Kenju Terauchiego — coś znacznie większego, „wielkości dwóch lotniskowców”. Eskorta trwała około pięćdziesięciu minut. Kontroler w Anchorage zauważył na radarze dodatkowy sygnał obok samolotu; radar wojskowy go nie potwierdził. Federalna Administracja Lotnictwa przeprowadziła dochodzenie i doszła do wniosku, że sygnał był artefaktem, a to, co widziano, to prawdopodobnie Jowisz i Mars, znajdujące się tej nocy nisko nad horyzontem. Terauchi odrzucił to wyjaśnienie i został przeniesiony do pracy na ziemi.
White Sands i zielone kule ognia
Od grudnia 1948 roku nad Nowym Meksykiem zaczęto regularnie zauważać jasne, zielone sfery, poruszające się poziomo i bezgłośnie. Większość z nich widziano nad zamkniętymi instalacjami — tym poligonem, Los Alamos, bazą Kirtland — a świadkami byli strażnicy, piloci i naukowcy. Siły Powietrzne potraktowały sprawę poważnie: Lincoln La Paz, astronom i specjalista od meteorów, kierował programem obserwacyjnym o nazwie Twinkle, w ramach którego w całym stanie rozstawiono kamery i teodolity. La Paz upierał się, że nie były to meteory: trajektoria była zbyt pozioma, kolor zbyt jednolity, a nigdy nie odnaleziono żadnego fragmentu. Program zamknięto w 1951 roku bez uzyskania rezultatu. Doniesienia o zielonych kulach ognia w regionie nadal się pojawiają.
Ubatuba i odłamki magnezu
W wrześniu 1957 roku brazylijska gazeta otrzymała list od rybaka, który twierdził, że na jego oczach nad plażą w tym mieście eksplodował obiekt w kształcie dysku, i dołączył do niego kilka lekkich metalowych fragmentów. Próbki trafiły do brazylijskiego laboratorium rolniczego, które zidentyfikowało niemal czysty magnez. W tym miejscu zaczyna się spór: niektóre analizy wykazały czystość przewyższającą to, co ówczesny przemysł był w stanie osiągnąć, inne zaś uznały ją za zwyczajną. Fragmenty przechodziły z rąk do rąk i z laboratorium do laboratorium; część z nich zaginęła, a część badano w Stanach Zjednoczonych w latach 80. XX wieku. Sześćdziesiąt lat później wynik pozostaje nierozstrzygnięty, a odłamki z Ubatuby stanowią najbardziej znany przykład tego, jak dowody rzeczowe w tej dziedzinie rozpływają się w trakcie przekazywania z rąk do rąk.
Trindade i fotografia z pokładu
16 stycznia 1958 roku okręt Almirante Saldanha stał u wybrzeży tej brazylijskiej wyspy na południowym Atlantyku z ekspedycją Międzynarodowego Roku Geofizycznego na pokładzie. Fotograf Almiro Baraúna uchwycił z pokładu obiekt w kształcie dysku z otaczającym go pierścieniem – widoczny był na czterech z sześciu klatek. Film wywołano na pokładzie na miejscu, w obecności oficerów; brazylijska marynarka wojenna przeanalizowała zdjęcia, uznała je za autentyczne, a prezydent kraju potwierdził ich autentyczność publicznie. Później wyszło na jaw, że Baraúna w celach żartobliwych robił kiedyś spreparowane zdjęcia dla magazynu, co stało się głównym argumentem sceptyków. Przez sześćdziesiąt lat nigdy jednak nie wykazano, że same klatki zostały sfałszowane.
Dalnegorsk i Wzniesienie 611
29 stycznia 1986 roku czerwonawa kule przeleciała nad tym miastem na rosyjskim Dalekim Wschodzie i uderzyła w skałę wzgórza, które mieszkańcy znają po jego wysokości – Wzniesienie 611. Dziesiątki ludzi obserwowały jej upadek; nie było uderzenia ani eksplozji, a obiekt poruszał się powoli i prawie bezgłośnie.
Pietrozawodsk i meduza
Wczesnym rankiem 20 września 1977 roku nad Pietrozawodskiem pojawił się ogromny świecący obiekt, który świadkowie opisali jako meduzę: wisiał przez kilka minut, wysyłając w dół cienkie wiązki światła. W kilku budynkach w oknach pozostały dziury o stopionych krawędziach. Zjawisko widziano od Finlandii po Leningrad, a Akademia Nauk ZSRR powołała grupę do jego badania. Przyczyna jest ustalona: o 4:01 z Plesiecka wystartowała rakieta wynosząca satelitę Kosmos-955, a meduza była jej spalinami w górnych warstwach atmosfery, oświetlonymi przez słońce znajdujące się jeszcze poniżej horyzontu. Dziur w oknach nigdy nie wyjaśniono.
Woroneż i lądowanie w parku
Park Jużnyj (dawniej park Szinnik) w Woroneżu to niepozorny miejski teren zielony, który jesienią 1989 roku nagle stał się epicentrum globalnej sensacji związanej z UFO. Miejsce zyskało światową sławę po tym, jak radzieckie media państwowe poinformowały, że wylądował tam świecący, sferyczny pojazd, na którego pokładzie znajdowali się gigantyczni kosmici, których świadkami były miejscowe dzieci.
Broad Haven i rysunki dzieci szkolnych
4 lutego 1977 roku grupa uczniów szkoły podstawowej w tej wsi w Pembrokeshire zobaczyła podczas przerwy na polu za ogrodzeniem srebrny obiekt z kopułą. Ich dyrektor, nie wierząc im, rozsadził ich osobno i kazał narysować to, co widzieli. Rysunki były do siebie podobne. W kolejnych miesiącach w zachodniej Walii napłynęło tak wiele zgłoszeń, że okres ten nazwany został Trójkątem Dyfed: światła, postacie w kombinezonach w pobliżu gospodarstw, zaniepokojone bydło. Ministerstvo Obrony otrzymało skargi i odpowiedziało, że nie ma zagrożenia dla kraju. Część tej fali przypisano później próbom i ćwiczeniom w tym rejonie, a część sensacji prasowej, która sama się nakręcała w tamtym roku.
Greifswald i światła nad zatoką
Wieczorem 24 sierpnia 1990 roku nad Zatoką Greifswaldzką na wybrzeżu Bałtyku przez kilka godzin wisiał układ jasnych świateł ułożonych w łuk. Setki ludzi widziały je po obu stronach wody, a co najmniej pięć osób je sfilmowało – co jak na tamten czas i miejsce było niezwykłe: Niemieckiej Wschodniej Republikę zostały zaledwie tygodnie istnienia. Nagrania zostały zbadane przez śledczych oraz wojsko. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem są ćwiczenia armii radzieckiej z użyciem rac spadochronowych nad poligonem Peenemünde; część materiału filmowego pasuje do tego, a część – ze względu na czas i wysokość – nie. Nagranie pozostaje jednym z najdłuższych amatorskich zapisów wideo tego zjawiska w Europie.
Manises i nieplanowane lądowanie
Wieczorem 11 listopada 1979 roku samolot Supercaravelle linii TAE, lecący z Majorki na Teneryfę, znajdował się nad Morzem Śródziemnym, gdy załoga zauważyła zbliżające się czerwone światła. Kapitan Javier Lerdo de Tejada uznał podejście za niebezpieczne, dwukrotnie zmienił kurs, a ostatecznie posadził maszynę na lotnisku Manises koło Walencji – na pokładzie znajdowało się 109 pasażerów.
Eupen i belgijska fala
29 listopada 1989 roku dwaj żandarmi na drodze pod tym miastem w niemieckojęzycznej Belgii zatrzymali się przed dużym trójkątnym obiektem z trzema światłami w rogach i skierowaną w dół wiązką reflektora. Poruszał się nad lasem wolniej, niż może lecieć statek powietrzny, i bezgłośnie. Przez następne półtora roku w całym kraju zebrano ponad dwa tysiące zgłoszeń o tym samym opisie. W nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1990 roku belgijskie siły powietrzne wysłały w powietrze dwa myśliwce F-16 na podstawie danych z naziemnego radaru; ich pokładowe radiolokatory namierzyły cel, który zerwał namierzenie z przyspieszeniami wykraczającymi poza możliwości śledzenia przez samoloty. Belgijskie siły powietrzne upubliczniły materiały – co było rzadkim aktem otwartości. Nigdy nie znaleziono żadnego wyjaśnienia.
Quarouble i podkłady, które trzeba było wymienić
W nocy 10 września 1954 roku metalowiec o nazwisku Marius Dewilde wyszedł do swojego szczekającego psa na podwórko swojego domu przy nasypie kolejowym w pobliżu tej wioski w północnej Francji i, według jego relacji, zobaczył ciemną masę na torach oraz dwie małe istoty w czymś przypominającym skafandry nurkowe. Promień z owej masy, jak twierdził, unieruchomił go na minutę. Następnego dnia żandarmi i kolejarze znaleźli wgniecenia w podkładach; obliczenia oparte na wytrzymałości kreozotowanego dębu wykazały nacisk trzydziestu ton na powierzchni zaledwie kilku centymetrów kwadratowych. Pięć podkładów wymieniono. Jest to pierwszy szeroko zbadany przypadek we Francji i początek francuskiej szkoły zajmującej się tym tematem.